„Duchy przychodzą nocą” – kącik historyczny

Jeszcze przed drugą wojną światową opowiadano w Lipnie legendę o duchach ukazujących się w bezksiężycowe noce nad Mienią, z gęstego sitowia i jękach dusz potępionych wydobywających się z wody. Widziano nawet kosmatego diabła siedzącego na drewnianej barierze mostu i zagradzającego drogę spóźnionym przechodniom. Tłumaczono naiwnym, że to nie mógł być diabeł, ale pies spuszczony na noc z łańcucha. Nikt wtedy jednak nie wierzył w te psy...

W 1860 roku Maciej Smoleński pisał w "Pamiętniku religijno-moralnym", że w tym miejscu stał kiedyś szpital, a przy nim kościół pod wezwaniem św. Ducha, a w dzisiejszym pojęciu to nie szpital, ale przytułek dla kilkunastu chorych i nie kościół, ale kaplica. Historia tych obiektów usytuowanych w rozwidleniu rzeki jest tak stara jak Lipno, bo sięga czternastego wieku.

Obok szpitala - przytułku mieścił się cmentarz. Jeszcze przed drugą wojną światową (rok 1937) podczas regulacji Mieni znajdowano tu wielkie ilości dobrze zachowanych czaszek i kości, które robotnicy nosili felczerowi Feliksowi Budce do ekspertyzy. Słynny lipnowski eskulap sądził, że były to szczątki zmarłych podczas epidemii cholery. Wiek cmentarza, o czym Budka nie wiedział, był starszy.

Leczenie w szpitalu spoczywało w rękach dyletantów, przyuczonych mnichów, a poza tym nie znano właściwych środków leczniczych. Nic dziwnego, że śmiertelność, zwłaszcza w okresach groźnych epidemii dżumy, duru, ospy i innych była ogromna. Warunki bytowania w tym obiekcie były wysoce szkodliwe dla zdrowia: w jednej, często ciemnej izbie na wspólnym łożu spoczywało kilku chorych, co stwarzało warunki do łatwego przenoszenia chorób. Jadano bez użycia łyżek i widelcy z wgłębień w desce stołu, gdzie wlewano posiłki. Z leków znano wówczas medykamenty fantastyczne, np. krew lisa miała kruszyć kamienie w pęcherzu, łajno sarnie roztarte na proszek pomagało w chorobach kobiecych i łagodziło wybuchowość choleryków, sadło niedźwiedzie leczyło przepuklinę, a szafir miał cudowne właściwości ochrony przed zarazą.

Dzisiaj legendę o złych duchach w miejscu dawnego szpitala można wyjaśnić chęcią zapewnienia spokoju prochom zmarłych i uchronienia przed zakusami rabunków cmentarnych. Później, gdy szpital i cmentarz wskutek powodzi zniknęły z powierzchni ziemi, została tylko legenda, której już nikt nie potrafi wytłumaczyć 

W miejscu szpitala Kacper Szyjewski pobudował elektrownię w 1935 r., w której obecnie mieści się rozlewnia piwa i wód gazowanych, a obok niej stacja benzynowa. Na dawnej zasypanej odnodze Mienia uplasował się plac targowy i stacja autobusów

[publikacja pochodzi z archiwalnego czasopisma: "Życie Włocławka", nr 40, październik 1969 roku]