Kapłan patriota, uczestnik powstania styczniowego

Dla wielu mieszkańców Włocławka okres powstania styczniowego kojarzy się ze straceniem pułkownika Stanislao Bechi'ego. Warto jednak przy tej okazji przypomnieć, że rok 1863 to nie tylko śmierć dzielnego Włocha, ale także czas zmasowanych prześladowań Polaków.

Za zaangażowanie w powstaniu karano między innymi konfiskatą majątków, zsyłkami w głąb Rosji, aresztowaniami. Jednym z okrutniejszych sposobów represji były bezwzględne przesłuchania, podczas których stosowano wymyślne tortury.  We włocławku torturowano zatrzymanych w budynku dzisiejszego Muzeum Diecezjalnego przy ulicy Brzeskiej.

Poniżej krótka historia kapłana z Brześcia Kujawskiego, który padł ofiarą brutalnego śledztwa. Historie opisał ksiądz Michał Morawski w „Monografii Włocławka” z 1933 roku.

Kapłan patriota, uczestnik powstania, więziony i torturowany

Podczas śledztwa nad uwięzionymi patrjotami w dobie powstania Styczniowego znęcał się okropnie włocławski komendant wojenny rosyjski Szwarc i jego pomocnik Adler, którzy mieli swoją kancelarję w Kolegjum. Wśród uwięzionych w Włocławku był też pewien sędziwy kapłan z Brześcia Kuj. zw. Maksem. Tego to sędziwego kapłana wyprowadzono pewnego dnia z piwnicy Kolegjum na śledztwo. Było to rano w czerwcu 1863 r. Szwarc znęcał się nad nim, badając go jak zwykle, bijąc po twarzy przy pomocy swej dużej i ciężkiej drucianej rękawicy kirasjerskiej, którą w tym celu nakładał na ręce. Po otrzymaniu wielu razów ów staruszek kapłan patrjota
z obliczem zakrwawione m w pewnej chwili, wzniósłszy oczy do góry, wypowiedział te słowa: "O bodajby cię P. Bóg dzisiaj skarał za to".

I rzeczywiście stało się tak, bo tego samego dnia po południu Szwarc wraz z Adlerem i w towarzystwie paru innych jeszcze osób utonął w Wiśle, podczas przejażdżki łodzią pod żaglem, która tuż prawie pod samemi bulwarami miejskiemi wywróciła się, zaczepiając wierzchołkiem masztu o niewidzialną linę statku zbożowego. Wszyscy wypadli do wody: Szwarc, Adler, oficerowie i ich żony utonęli. tylko czterej żołnierze obecni na łodzi zdołali się wyratować. Ciała topielców wydobyto dopiero po trzech dniach gdzieś pod Toruniem i sprowadzono do Włocławka